Niestety nie.

Jako piłkarz który biega po boisku i napastnik który ma strzelać gole (jeśli reszta zespołu wypracuje dogodną dla niego sytuację) Robert Lewandowski potrafi spisać się na medal. Ale jako kapitan (dowódca) zespołu Lewandowski nie spisuje się w nawet najmniejszym stopniu. Być może jest za miękki do tej roli, być może chce tylko biegać i strzelać gole, a motywowanie i mobilizowanie reszty zespołu nie jest jego ulubionym zajęciem po prostu. Ostatecznie nie można go za to obwiniać, bo bycie dobrym napastnikiem i strzelcem wcale nie oznacza posiadania wrodzonej charyzmy pozwalającej na panowanie nad dziesięcioma indywidualistami na boisku.

Lewy na kapitana Polskiej reprezentacji po prostu się nie nadaje, jest za miękki do tej roli. Tutaj potrzeba by nam kogoś takiego jak duński bramkarz Kasper Schmeichel, albo choćby Cristiano Ronaldo, który świetnie potrafi besztać swoich kolegów z zespołu jak nie dają z siebie 300%.

Być może największym błędem Nawałki było obsadzenie jako kapitana właśnie Lewandowskiego.

Kiedy nasz zespół ruszał się jak mucha w smole, a przeciwnicy dawali z siebie wszystko, Lewandowski nie reagował. Nie było widać momentów kiedy krzyczy na swoich towarzyszy, kiedy ich podpala do walki, nie było widać żadnych emocji i energii u tego zdolnego napastnika. Po prostu, nie zachowywał się jak przywódca, ani przez moment. Poklaskanie rączkami i tego typu gesty to jednak znacznie za mało aby pobudzić do boju „polską kawalerię”…

Żelazna dyscyplina i karność to jest klucz do sukcesu polskiej reprezentacji, nie jakieś tam cacanki z chłopczykami którym się wydaje że są gwiazdami, no bo jak widać nie są.

Wygląda na to że do tej drużyny wkradł się jakiś fałsz. Relacje pomiędzy piłkarzami i trenerem są zapewne zbyt przyjacielskie. Być może zapomnieli o tym co to jest zespół i jak zespól musi działać aby zwyciężać, ale to nie jest wina samych zawodników, choć szkoda że nie potrafią samodzielnie działać i improwizować kiedy ich kadra dowódcza zawodzi. Świadczy to o niedojrzałości i braku przygotowania poszczególnych zawodników. Fizycznie dali by radę, ale mentalnie są na dnie, a jak mentalnie są na dnie to i taktycznie są na dnie.

Jedno jest pewne, Robert Lewandowski nie nadaje się na kapitana, na przywódcę. Nie jest do tego stworzony jak klarownie pokazał ten mundial, ale i też poprzednie występy kadry.

Strzelanie bramek to za mało aby móc pełnić tak odpowiedzialną funkcję. Tutaj potrzeba kogoś z silnym dominującym charakterem, osoby która jest mentalnie twarda i jak trzeba to nie zostawi suchej nitki na słabo grającym towarzyszu z zespołu.

Generalnie patrząc na zachowanie naszych piłkarzy wygląda ono jakby wkradła się nie jakaś miękkość, mamałyga. Być może to kolejna wina Nawałki? Ale czy uzasadnia ona ewentualnie ściąganie go z trenerskiego stołka? Wydaje się że jednak nie, bo dużo dobrego potrafił wypracować z tymi chłopakami.

Ale zdecydowanie potrzeba naszej piłkarskiej kadrze porządnego zastrzyku adrenaliny z testosteronem.

Po pierwsze Nawałka musi znaleźć nowego kapitana. Po drugie musi zacząć traktować ich jak dorosłych mężczyzn a nie małe dziewczynki. Ci Panowie biegający po boisku przez 95 minut nie są zrobieni ze szkła, nie rozpadną się jak dostaną pożądane umysłowe manto od czasu do czasu (co wcale nie musi oznaczać wyzywania i nawet konstruktywnego krytykowania…). Ale trzeba nimi potrząsać kiedy jest taka konieczność, a teraz właśnie takowa jest.

Może to przykre, ale nasz zespół nie powinien być witany po powrocie z mundialu. Cała kadra nie zasłużyła sobie na powitania bo całkowicie zawiodła. Gdyby choć pokazali prawdziwą walkę, nie ważne czy chaotyczną i nieefektywną, ale walkę o piłkę… Niestety. Dlatego nie zasłużyli na przywitanie którego doświadczyli. Swoją drogą kibice też powinni być surowsi jednak, no ale to temat rzeka.

Zobaczymy co stanie się teraz z reprezentacją i jak potoczą się losy Lewandowskiego i Nawałki, ale jedno jest pewne – z domu pozostały już tylko zgliszcza, ale nadal istnieją dość mocne fundamenty (choćby sam Robert Lewandowski). Czas wybudować na tych zgliszczach zimną, twardą, suchą i plugawą fortecę która w następnym mundialu okaże się twierdzą nie do zdobycia dla naszych konkurentów.